I kiedy patrzę na nią teraz, gotową, trochę trudno mi uwierzyć, ile podejść potrzebowałam, żeby w końcu znaleźć się w tym miejscu.
Pierwsze było kilka lat temu, kiedy mój młodszy synek był jeszcze malutki. Wieczorami, kiedy dzieci już spały, siadałam do komputera i klikałam. Kombinowałam, przestawiałam, uczyłam się WordPressa i byłam święcie przekonana, że przecież sama sobie zrobię stronę.
No i zrobiłam.
Tylko że… nie do końca. 😂
W pewnym momencie trzeba było coś technicznie zaktualizować, czegoś nie potrafiłam zrobić i cały mój misterny plan właściwie się posypał. Strona przestała działać tak, jak powinna, a ja zwyczajnie nie miałam wtedy ani czasu, ani siły, żeby zaczynać wszystko od nowa.
Drugie podejście też nie zakończyło się sukcesem.
Później wykupiłam możliwość stworzenia strony przez studentów. Pomyślałam: świetnie, tym razem ktoś zrobi to za mnie.
Tylko był jeden mały problem.
To ja miałam dostarczyć materiały.
Zdjęcia, teksty, ofertę, wszystko uporządkować… A że życie w międzyczasie działo się bardzo intensywnie, materiałów ostatecznie nie dostarczyłam. Termin minął, możliwość stworzenia strony przepadła i temat po raz kolejny został odłożony na później.
I tak mijały kolejne miesiące.
Fotografowałam coraz więcej. Zdobywałam doświadczenie. Pojawiały się kolejne rodziny, reportaże, chrzty, sesje, a z czasem również coraz więcej ślubów.
I coraz mocniej czułam, że brakuje mi jednego miejsca, w którym mogłabym to wszystko zebrać.

Miejsca, które będzie naprawdę moje.
Instagram jest fajny, ale umówmy się — regularność zdecydowanie nie jest moją najmocniejszą stroną. 😉
A ja chciałam mieć miejsce, do którego możecie wejść wtedy, kiedy macie na to ochotę. Bez przekopywania się przez rolki i relacje.
Zobaczyć całe historie, a nie tylko pojedyncze kadry. Sprawdzić, jak wyglądają moje sesje. Zajrzeć do reportaży rodzinnych. Przejrzeć śluby od początku do końca. Poznać ofertę, ceny i sposób, w jaki pracuję.
Zwłaszcza że z każdym kolejnym rokiem czuję, że fotografia staje się coraz bardziej moja. Mam za sobą dużo więcej doświadczeń, wiem, jakie zdjęcia chcę tworzyć i coraz bardziej zależy mi na tym, żeby pokazywać nie tylko pojedyncze „ładne zdjęcia”, ale całe historie ludzi, których fotografuję.
I wtedy przyszedł wyrostek.
Tego elementu w planie zdecydowanie nie było. 😅
Nagle zostałam uziemiona w łóżku z nakazem odpoczynku i zdecydowanie większą ilością czasu niż zazwyczaj.
I zamiast kolejny raz powiedzieć sobie: „kiedyś zrobię tę stronę”, otworzyłam komputer.
Zaczęłam klikać.
Potem poprawiać.
Potem znowu poprawiać.
Potem oczywiście zepsułam kilka rzeczy, które wcześniej działały. 😂
I tak, krok po kroku, powstało miejsce, które właśnie oglądacie.
I wiecie co? Jestem z niego naprawdę dumna.
Nie dlatego, że wszystko jest idealne. Pewnie jeszcze milion razy coś tutaj zmienię, przesunę albo wymyślę od nowa.
Ale w końcu mam swoje miejsce w sieci.
Miejsce na Wasze historie. Na moje zdjęcia. Na pełne reportaże, których nie sposób pokazać w kilku instagramowych slajdach. Na ofertę, w której wszystko możecie spokojnie sprawdzić. I na trochę moich przemyśleń, porad i rzeczy, którymi czasem będę chciała się z Wami podzielić.
A przede wszystkim miejsce, w którym mogę pokazać Wam fotografię dokładnie tak, jak ją dzisiaj czuję.
Więc rozgośćcie się. 🤎
Mam nadzieję, że będziecie tu zaglądać.
A ja mam ogromną satysfakcję, że po tych wszystkich podejściach mogę w końcu powiedzieć:
Jest. I jest moja.

