Cześć, jestem Ania.
Miło, że tu jesteś. Chodź, opowiem Ci trochę o sobie.

Aparat był ze mną właściwie od zawsze.
Jeszcze jako dzieciak zabierałam go na szkolne wycieczki i fotografowałam wszystko, co wydawało mi się warte zapamiętania. Przez długi czas fotografia po prostu mi towarzyszyła, zanim pomyślałam, że może stać się czymś naprawdę moim.
Moment przełomowy przyszedł razem z dziećmi. To wtedy jeszcze mocniej poczułam, jak szybko mijają te zupełnie zwyczajne chwile i jaką wartość mają zdjęcia, które pozwalają do nich wrócić. Zaczęłam fotografować więcej, uczyć się, próbować i coraz bardziej w to wsiąkać.
Dziś fotografuję pary i rodziny- od pierwszych wspólnych historii, przez oczekiwanie na dziecko, aż po kolejne etapy życia. Coraz częściej towarzyszę też parom w dniu ślubu. I chyba właśnie tutaj znalazłam swoje miejsce.


Najbardziej lubię to, co dzieje się naprawdę.
Nie szukam perfekcji. Dużo bardziej interesują mnie drobiazgi, których często nawet nie zauważamy — spojrzenie, śmiech, przytulenie, rozwiane włosy, ruch i ten mały chaos, który jest częścią życia.
Chyba właśnie dlatego najlepiej czuję się, fotografując ludzi. Każda para i każda rodzina jest inna i nie chciałabym tego zmieniać na potrzeby zdjęcia.




Sama też chcę pamiętać.
Uwielbiam robić zdjęcia, ale równie mocno lubię je mieć. Regularnie zabieram swoją rodzinę na sesje i sama staję przed aparatem.
Mamy zdjęcia z różnych etapów naszego życia. Patrzę na nie i widzę, jak rosły dzieci, jak zmienialiśmy się my i jak szybko zwyczajna codzienność staje się wspomnieniem.
Może właśnie dlatego tak mocno wierzę, że nie trzeba czekać na idealny moment. Dzieci nie muszą być grzeczne, pogoda perfekcyjna, a Wy przygotowani jak do sesji z magazynu.
Wasze życie już teraz jest warte zapamiętania.



A kiedy odkładam aparat…
Na co dzień jestem mamą dwóch chłopców i żoną człowieka, który od początku bardzo mocno mnie wspierał — również wtedy, kiedy sama jeszcze zastanawiałam się, czy fotografia może być czymś więcej.
Lubię, kiedy dużo się dzieje. Planować, kombinować, gdzieś pojechać i odkrywać nowe miejsca po swojemu. Kocham podróże, ale kiedy mamy tylko chwilę na małą ucieczkę, najczęściej wygrywa morze.
A gdzieś z tyłu głowy cały czas siedzi jeszcze jedno małe marzenie — podróż kamperem. Bez wielkiego pośpiechu, z aparatem pod ręką i możliwością zatrzymania się tam, gdzie akurat będzie nam dobrze.
To co, stworzymy coś Waszego?
Jeśli czujecie, że moje zdjęcia są bliskie temu, czego szukacie, napiszcie do mnie. Opowiedzcie mi trochę o Was, a ja zajmę się resztą.
