„A co, jeśli nie będzie chciało współpracować?”
„Jeśli zacznie biegać?”
„Jeśli nie spojrzy w aparat?”
„A jeśli po prostu nie będzie miało ochoty na zdjęcia?”

To jedne z najczęstszych pytań, które słyszę przed sesjami rodzinnymi. I zawsze odpowiadam podobnie: Wasze dziecko nie musi umieć zachowywać się na sesji.

Naprawdę.

Nie musi pozować, siedzieć spokojnie ani uśmiechać się na zawołanie. Sesja lifestyle ma wyglądać jak Wasza rodzina — nie jak idealnie wyreżyserowany obrazek.

Nie przygotowuj dziecka do „pozowania”

Nie ćwiczcie wcześniej uśmiechu. Nie proście: „Pokaż pani, jak ładnie się uśmiechasz”. Nie obiecujcie też nagrody za to, że będzie „grzeczne”.

Dużo ważniejsze jest, żeby dziecko wiedziało, że idziemy razem spędzić trochę czasu, pobawić się, poprzytulać i przy okazji zrobić zdjęcia.

Resztą zajmę się ja.

Podczas sesji obserwuję, podążam za tym, co dzieje się między Wami, ale kiedy trzeba — delikatnie Was prowadzę. Podpowiem, gdzie stanąć, zaproponuję zabawę, zagadam dzieci, czasem rozśmieszę, a czasem po prostu pozwolę im robić swoje.

Trochę reportażu, trochę mojego prowadzenia. Dzięki temu zdjęcia pozostają naturalne, ale sesja nie zamienia się w chaos.

Pozwól mu być sobą

Jeśli Wasze dziecko potrzebuje kilku minut, żeby się oswoić — dostanie je.

Jeśli zamiast przytulania będzie chciało biegać — pobiegamy.

Jeśli trzylatek nagle stwierdzi, że absolutnie nie zamierza robić tego, co właśnie zaplanowaliśmy — zmienimy plan.

To nie przeszkadza w sesji. To właśnie jest Wasza historia.

Bardzo często najpiękniejsze zdjęcia powstają pomiędzy tymi „zaplanowanymi” momentami: kiedy poprawiasz dziecku włosy, bierzesz je na ręce, kiedy wybuchacie śmiechem albo próbujecie wspólnie opanować mały kryzys.

Ja właśnie takich chwil szukam.

Zadbaj przede wszystkim o komfort

W dniu sesji postarajcie się nie dokładać dziecku niepotrzebnego napięcia. Jeśli to możliwe, nie planujcie zdjęć dokładnie w porze drzemki czy wtedy, kiedy zwykle jest już bardzo zmęczone.

Weźcie wodę, małą przekąskę i coś, co może dać dziecku poczucie bezpieczeństwa. W przypadku maluchów może to być ulubiona przytulanka.

Ubranie również powinno być wygodne. Piękna stylizacja niewiele nam da, jeśli dziecko przez całą sesję będzie chciało zdjąć gryzący sweter albo poprawiać niewygodne spodnie.

Kolory i ubrania możemy ustalić wcześniej — zawsze możecie wysłać mi zdjęcia przygotowanych zestawów, a ja pomogę je ze sobą połączyć.

Nie proś: „uśmiechnij się do aparatu”

To chyba moja najważniejsza rada.

Podczas sesji patrzcie przede wszystkim na siebie, nie na mnie. Przytulcie dziecko. Połaskoczcie je. Pobiegajcie. Opowiedzcie mu coś do ucha. Weźcie na barana. Zróbcie dokładnie to, co robicie razem na co dzień.

Jeśli będę potrzebowała klasycznego zdjęcia, na którym wszyscy patrzycie w obiektyw — powiem Wam.

Przez pozostały czas możecie o aparacie zapomnieć.

A jeśli pojawią się łzy?

To też jest w porządku.

Dzieci mają emocje, swoje tempo i gorsze momenty. Sesja rodzinna nie jest egzaminem, który trzeba zdać w określonym czasie.

Możemy zrobić przerwę. Możecie przytulić dziecko, nakarmić maluszka, zmienić pieluszkę albo po prostu dać mu chwilę.

Jako mama doskonale wiem, że z dziećmi nie wszystko da się zaplanować. I właśnie dlatego to ja dopasowuję tempo sesji do Was, a nie Wasze dziecko do mojego planu.

Co więc naprawdę warto zrobić przed sesją?

Wyspać się na tyle, na ile pozwalają dzieci. 😉 Przygotować wygodne ubrania. Nie planować perfekcji. I przyjść z nastawieniem, że przez chwilę po prostu pobędziecie razem.

Nie potrzebuję od Was idealnych uśmiechów.

Chcę zobaczyć, jak trzymacie się za ręce. Jak dziecko wtula się w mamę. Jak tata podrzuca je trochę za wysoko. Jak ktoś zaczyna się śmiać i po chwili śmieją się już wszyscy.

Bo za kilka lat właśnie za tym będziecie tęsknić najbardziej.

Za małymi dłońmi. Rozczochranymi włosami. Przytulaniem. Bieganiem. I tym zwyczajnym etapem Waszego życia, który dzisiaj trwa, a za chwilę stanie się wspomnieniem.

A ja jestem po to, żeby go dla Was zatrzymać.

Blisko. Naturalnie. Na zawsze.